wtorek, 30 kwietnia 2013

2 seria. 33. Witaj kochanie


Naprawdę nie rozumiała facetów i chyba nigdy w życiu nie będzie próbowała. Siedziała przed swoim biurkiem i segregowała różne papiery, które musiała potem zeskanować i powysyłać do firm, z którymi współpracuje jej firma. Westchnęła i odłożyła na chwilę wszystko by móc trochę odpocząć. Spojrzała na drzwi od gabinetu szefa po czym przełknęła cicho ślinę. Była naprawdę bardzo ciekawa co tam się wyrabia, skoro praktycznie ich nie słychać i siedzą już tam dość długo. Zastanawiała się czy czasem znów nie piją, ale wtedy by byli głośniej, albo by ją wołali by przyszła do nich. Spojrzała na swoją robotę która jeszcze jej została po czym znów spojrzała na drzwi i po cichu odsunęła krzesło od biurka. Zajrzy tylko na chwilę i zapyta czy nie chcą się czasem napić kawy, albo czegoś. Zerknie co robią i już jej nie ma. Uśmiechnęła się do swoich myśli po czym przeszła do realizacji swojego planu. Podeszła do drzwi, przystawiła do nich delikatnie ucho po czym westchnęła i delikatnie zapukała.
-Um, przepraszam? Może podać coś do picia?- wkroczyła do gabinetu i aż ją zamurowało. Jej szef Ren siedział nad stertą papierów zamyślony co chwilę coś uzupełniając, zaś Sasuke cały czas coś pisał na swoim laptopie, obydwoje byli tak zajęci swoją pracą że nawet nie zauważyli kiedy dziewczyna weszła do biura. Uśmiechnęła się delikatnie po czym opuściła gabinet i udała się do kuchni by zrobić i po kawie i może jakaś przekąskę.
-Sakura-san- usłyszała swoje imię i spojrzała na trzy kobiety które siedziały akurat chyba na przerwie i patrzyły na nią machając ręką aby do nich podeszła. Zdezorientowana spojrzała na nie i niechętnie zaczęła isc w ich kierunku. Pierwszy raz ją zaprosiły do siebie, przeważnie nie rozmawiała z nikim oprócz szefem w firmie. Mimo wszystko może w końcu będzie miała koleżanki w pracy i nie będzie musiała jadać sama na przerwach.
-Tak?- zapytała grzecznie uśmiechając się delikatnie.
-Masz trochę czasu?- zapytała jedna pokazują jej wolne miejsce by usiadła. Ta oczywiście skorzystała i przysiadł się.
-W tym momencie trochę- odpowiedziała. W końcu przecież pracuje już dość długo i jeszcze nic nie jadła , do tego przecież szef jest strasznie zajęty wiec nawet nie zauważy że zrobiła sobie przerwę.
-Hej powiedz, rozmawiałaś ze wspólnikiem szefa?- zapytała blondynka, która od początku jakby chciała wiedzieć tylko to. Sakura westchnęła cicho i spojrzała na nie po kolei. Nie sądziła ze jedyne co chciały to wiedzieć czy gadała z Sasuke.
-Tak i to nie raz- odpowiedziała bez żadnych ceregieli.
-Więc jaki on jest? Pewnie romantyczny i sympatyczny co nie?- teraz pytanie zadała szatynka siedząca obok niej z rozmarzonym wzrokiem. Różowowłosa przez chwilę zastanawiała się i delikatnie skrzywiła przypominając sobie Sasuke.
-Jest bezczelny, myśli że może wszystko, strasznie chamski i nie lubi większości ludzi, ale nie pokazuje tego po sobie, jest arogancki…
-Nie powinnaś tak mówić o kimś kogo ledwo znasz- oburzyła się jedna z dziewczyn zakładając ręce na piersi. Oho chyba Sakura narobiła sobie nowych wrogów przez tego idiotę.
-Znam go trochę i wiem że jest zadufany w sobie dupkiem, który nie zważa na….
-Jesteś naprawdę krytyczna w stosunku do mnie- każda z kobiet odwróciła się za siebie. Za nimi stał nie kto inni jak Uchiha przeczesując delikatnie ręką swoje włosy i patrząc z delikatnym uśmiechem w stronę zielonookiej, której spojrzenie wyrażało tylko jedno. O cholera.
-Myślałam że pracujecie- odparła wstając i poprawiając spódnicę.
-Mamy przerwę- odparł jej ciągle patrząc na nią tym swoim spojrzeniem.
-Sakura- san myślę ze powinnaś przeprosić Sasuke-san za to co mówiłaś- odezwała się znów blondynka patrząc na mężczyznę zakochanym wzrokiem. Dziewczyna prychnęła tylko i założyła ręce na piersi.
-Kiedy on naprawdę jest zwykłym dupkiem- odparła patrząc niedowierzająco na dziewczyny z jej pracy. Każda była wpatrzona w niego jak w jakieś bóstwo.
-Nie lubię jak tam mnie nazywasz- odezwał się wymijając kanapę i podchodząc do Sakury.
-A jak? Idiota? Kretyn? Zboczeniec?- zapytała? Była zła na niego, ale jeszcze sama nie wiedziała dlaczego.
-Oh ja zboczeńcem? To nie ja miałem ochotę na więcej – odpowiedział uśmiechając się zwycięsko. Sakura poczuła jak na twarzy robi się czerwona. Przeginał i to strasznie.
-To nie ja uwiodłam serce niewinnej dziewczyny z liceum i porzuciłam ją jak bezużytecznego psa nie wiedząc co przeżywa w środku- odparła i odwracając się ruszyła w stronę kuchni, gdzie miała zrobić kawę. Zostawiła lekko oszołomionego Sasuke samego ze sobą. Zacisnął delikatnie pięści patrząc jak odchodzi. Chciał za nią isc, ale wiedział że dziewczyna teraz nie chce go widzieć.
-Sasuke-san niech pan ją zostawi, chyba oszalała- powiedziała szatynka wstając i dotykając delikatnie jego ramienia.
-Oszalałaś to chyba ty, że zwrócę uwagę na takiego pustaka- odezwał się patrząc na nią tym swoim zimnym spojrzeniem. Dziewczyna aż drgnęła i delikatnie się od niego odsunęła.
-Sasuke-san?
-Nie chcę słyszeć że dokuczacie ,albo obrażacie dziewczynę na której mi zależy, jasne?- wypowiedział ostatnie słowa po czym włożył ręce do kieszeni i ruszył w kierunku biura Rena. Chciał ją tylko zobaczyć, a jej słowa przywróciły bolesne wspomnienia. Nie chciał jej wtedy zostawiać. Jej łzy naprawdę były tym czego nienawidził. Westchnął ciężko po czym powrócił do swojej pracy. Jednak odzyskanie jje nie będzie znów tak łatwe.



Siedział w kuchni, rozgrzebując łyżeczka swoją porcję ciasta ciśniętego tu przez swoją matkę. Patrzył tępo na nie myślami będąc gdzie indziej. Zastanawiał się dlaczego akurat teraz? Dlaczego nie potrafił wcześniej się do tego przyznać. Nie chciał by ona znów musiała cierpieć przez jego małego braciszka.
-Itachi?- usłyszał głos swojej rodzicielki i spojrzał na nią pytającą. Patrzyła na niego zatroskanym głosem.
-Oh wybacz- powiedział widząc co zrobił z przepysznym ciastem.
-Coś się dzieje?- zapytała go przysiadając się do niego i delikatnie kładąc swoją dłoń na jego. Spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem, po czym ścisnął jej dłoń.
-Nie chcę cię niczym zadręczać- powiedział to i chciał puścić jej dłoń, lecz ona ją przytrzymała.
- Itachi synku- znów powiedziała to ty swoim kochanym matczynym głosem, który potrafił roztopić każdy lód na sercu. Wahał się przez chwilę, ale postanowił jej jednak powiedzieć. Może ona będzie wstanie pomóc, przecież jej też na tym zależy.
-Zastanawiam się nad motywami Sasuke, po co teraz wrócił, dlaczego zaczął zadręczać Sakurę, dlaczego dopiero teraz powiedział że mu zależy, dlaczego wtedy nie został- powiedział szybko łapiąc się jedną ręką za głowę.
-W końcu dorósł i zaczął podążać za swoim sercem- jego matka się uśmiechała i wstała zabierając ze sobą rozbełtane ciasto syna.
-Więc co to wszystko łączy się z madarą?- zapytał znów przenosząc spojrzenie na matkę, która słysząc to imię wypuściła talerzyk z ręki, który roztrzaskał się na podłodze.
-Mamo?- zapytał Itachi podchodząc do kobiety. Patrzyła ślepo przed siebie.
-Wróciłem- usłyszeli tak bardzo dobrze znany i głos/
-Sasuke- powiedział Itachi widząc wchodzącego brata do kuchni. Młodszy z braci zaś spojrzał na nich niezrozumiale, nie wiedząc co się stało. Pod nogami matki leżał rozbity talerz a gdzie nie gdzie porozrzucane kawałki ciasta. Jego matka nagle odwróciła się i szybko znalazła przy młodszym synu. Sasuke po chwili poczuł piekący ból na policzku, a jego zdezorientowane spojrzenie padało na matkę, która zatykała usta ręką, a w oczach miała łzy.
-Powiedź że to kłamstwo, kochanie powiedź że nie masz już nic wspólnego z Madarą- po tych słowach jego oczy rozszerzyły się. Skąd matka wiedziała że on dalej utrzymuje z nim kontakty. I dlaczego wywołało u niej to takie emocje. Dotknął ręką delikatnie policzka i wyminął ją nie odpowiadając na jej pytania. Miał teraz mętlik w głowię.


Siedziała przed telewizorem oglądając znów powtórkę jakiegoś nudnego serialu. Na sobie miała jakieś stare szorty i top z dość sporym dekoltem. Przytulała do siebie jedną ze swoich poduszek. Cały czas wpatrzona była w ekran telewizora, lecz myślami uciekała ciągle do wydarzenia z dzisiejszego południa w pracy. Przeklinała sama siebie przypominając sobie co powiedziała przy znajomych z pracy. Zastanawiała się w ogóle dlaczego powiedziała coś takiego, przecież miała sobie dać z nim spokój. Westchnęła ciężko i spojrzała na zegarek. Było już grubo po dziesiątej. Jutro miała wolne, ale miała dość sporo pracy na pojutrze więc pasowało by żeby zajęła się chociaż jedną trzecią tego wszystkiego. Gdy miała kierowa się ku górze, usłyszała dzwonek do drzwi. Niechętnie powlekła się w tamtą stronę, gdy ktoś nie ustępował.
-Co?- zapytała otwierając drzwi. Jednak jej zdenerwowanie przerodziło się w lekkie zdziwienie. Nie spodziewała się go zastać o tej godzinie, akurat tutaj.
-Witaj słoneczko- powiedział chłopak uśmiechając się w jej stronę i wpraszając do środka.









środa, 3 kwietnia 2013

2 seria. 32. Zbok


To nie było to o czym zawsze marzyła. Nawet nie spodziewała się ze tak skończy. Oparła czoło o kafelki wzdychając ciężko. Właśnie brała prysznic zmywając z siebie zapach wczorajszej nocy. Czuła się zażenowana, nie to żeby wczoraj jej się nie podobało, tylko to co zdarzyło się dzisiejszego ranka ją troszkę przerosło. Obudziła się wtulona w Sasuke, na początku leżała zastanawiając się co zrobić i jak się zachować gdy się obudzi, ale chłopak najwyraźniej nie miał zamiaru zbyt szybko wstawać. Jakoś wygramoliła się spod jego ramienia i szybko opuściła jego łóżka. Ubrała wczorajszą bieliznę i sukienkę po czy zabierając buty skierowała się ku wyjściu z jego pokoju. Po cichu zeszła po schodach na dół i chciała opuścić jego dom jak najszybciej.
-Sakura?-usłyszała bardzo znajomy głos. Odwróciła się uśmiechając.
-Dzień dobry pani Uchiha- powiedziała grzecznie, chodź przeklinała na siebie w duchu że jeżeli zaraz się nie pośpieszy to spóźni się do pracy.
-Mamo, wiesz gd….- zaraz za mamą pojawił się starszy brat i widząc różowowłosą upuścił szklany wazon i z otwarta buzią patrzył na dziewczynę.
-Witaj Itachi- powiedziała lekko zdenerwowanym głosem. No to miała przechlapane na cacy.
-Co ty tu….Nie, nie możliwe- powiedział patrząc na nią uważnie.
-No wiesz – odezwała się troszkę speszona.
-To znaczy że jesteście znów ze sobą?- spytała prze szczęśliwa matka chłopaków.
-Spóźnię się do pracy muszę lecieć  wywinęła się szybko i uciekła. Znów przeklęła na siebie w myślach. W oczach matki Sasuke mogła wyjść na panienkę do towarzystwa dla synka, a Itachi ją przecież zje. Obiecała że będzie się trzymała z dala od jego brata, a tu patrzcie chwile później idzie z nim do łóżka i wcale tego nie żałuje. No właśnie to było najgorsze, ze ona wcale nie żałowała tego co zrobiła  a wręcz podobało jej się wczoraj. Tak bardzo stęskniła się za jego dotykiem. Szybko uciekła z posesji Uchiha i zatrzymując taksówkę udała się do domu, spieszyła sie do pracy.

Nie mógł uwierzyć w to co własnie zobaczył. Sakura własnie wymykała się od niego z domu, jej sukienka była pognieciona a buty miała w rękach. Spojrzał kątem oka na swoją matkę i przełknął ślinę. Była wniebowzięta  Oczy jej błyszczały jak małemu dziecku gdy zobaczy nowa zabawkę.
-Aaaa, w końcu Sakurcia będzie moją córeczką- krzyknęła ucieszona w stronę Itachiego, pani domu, przytulając go delikatnie. Niestety syn nie podzielał za bardzo jej optymizmu. Uśmiechnął sie delikatnie po czym gdy matka się uspokoiła postanowił zajrzeć do młodszego braciszka. Szybko oderwał się od mamy i szybko obracając się na piecie miał zamiar ruszyć w stronę pokoju brata. Jednak nie było mu to dane gdyż gdy tylko się odwrócił jego młodszy brat, stał w samych bokserkach w przedpokoju ziewając i przeczesując włosy.
-Co jest? strasznie tu głośno?- zapytał jak gdyby nigdy nic wymijając swojego brata i kierując sie do kuchni w której znajdowała się jego matka. Podszedł do niej całując ją w policzek po czym skierował się do lodówki z której wyciągnął karton mleka i napił się dużego łyka.
-Co to miało być?!- warknął Itachi wchodząc tuż za bratem. Jego wyraz twarzy nie był zbyt przyjaźnie nastawiony.
-O co ci chodzi? W domu jestem mogę chodzić tak ubrany- odparł niczego nieświadomy Sasuke nie rozumiejąc wybuchu brata.
-Tak sie ciesze kochanie- odezwała się w końcu matka uśmiechając od ucha do ucha do młodszego syna. Sasuke teraz nie wiedział o co chodzi, spojrzał pierw na matkę po czym na brata ze zdezorientowaniem.
-O czymś nie wiem?- zapytał marszcząc brwi i upijając kolnego łyka mleka. Wczorajszy alkohol dawał o sobie znaki.
-Miałeś trzymać się z dala od Sakury- wybuchnął Itachi patrząc na brata zaciskając swoje pieści. Sasuke jak i jego matka zdziwili się wybuchem starszego Uchihy. Sasuke po chwili już zrozumiał skąd ta złość lecz matka patrzyła zdezorientowana na obu synów.
-Itachi co się stało? Przecież.....- nie skończyła gdyż szybko jej przerwano.
-Nie rozumiesz mamo! To sprawa między nami- po tych słowach wyszedł z salonu dając im do zrozumienia że ta rozmowa dotyczy tylko dwóch braci. Sasuke tylko westchnął po czym odłożył mleko do lodówki po czym ruszył za starszym bratem. Nie zdziwił się gdy ten wszedł do swojego pokoju. Szybkim krokiem ruszył za nim zamykając za sobą drzwi. Nie zamierzał siadać, oparł sie o drzwi zakładając ręce na piersi i czekając az zacznie. Chciał to mieć już za sobą.
-Powiedziałeś że więcej się do niej nie zbliżysz!- krzyknął Itachi zdenerwowany.
-Ale zmieniłem zdanie- odparł beznamiętnie patrząc na brata znudzonym tonem. Widział że ta odpowiedz jeszcze bardziej go zdenerwuje , ale jakoś mało go to interesowało.
-Nie chcę by znów cierpiała- tym razem głos starszego był opanowany i łagodniejszy  Tym razem to Sasuke zacisnął dłonie na swoich ramionach patrząc na brata.
-Nie skrzywdzę jej- odparł szybko z zamiarem wyjścia.
-Tego nie wiem, chce tylko wiedzieć jedno  Młodszy znów spojrzał na brata z zaciekawieniem po czym westchnął i spojrzał mu prosto w oczy, wiedział że przed nim nie ukryje niczego, a prędzej czy później będzie musiał mu powiedzieć.
-Nie potrafię zapomnieć, dalej mi zależy- po tych słowach szybko opuścił pokój brata przy okazji spoglądając na zegarek. Był już spóźniony do pracy, mimo że był szefem liczył sobie punktualność. Itachi patrzył na oddalającego sie brata z niedowierzaniem. Potrząsnął głową po czym delikatnie się uśmiechnął.
-Dorosłeś- po tych słowach także opuścił swój pokój i ruszył w stronę kuchni by wyjaśnić zajście matce.


Stała właśnie ze spuszczoną głową dostając reprymendę za to że spóźniła sie do pracy, a najgorsze było to ze od własnego szefa, który także próbował ją uwieść. I mimo tego że wykładał jej jakieś kazanie to nie bardzo go słuchała. Zastanawiała sie teraz jak spojrzy w oczy Itachiemu, a co gorsze jego młodszemu bratu. Przygryzła delikatnie dolną wargę po czym westchnęła.
-Czy ty w ogóle mnie słuchasz Sakura?- spojrzała natychmiast na szefa i się delikatnie uśmiechnęła.
-Oczywiście- odparła grzecznie.
-Więc o co prosiłem?- zapytał zakładając ręce na piersiach i patrząc na nią uważnie. Dziewczyna przeklęła w myślach. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Więc....- nie potrafiła się wysłowić. Ren znów westchnął po czym sam delikatnie się uśmiechnął.
-Oj Sakura co ja mam z tobą zrobić, zanieś papiery z mojego biurka do Shiro, niech je podpisze, a potem sprawdź czy nie ma nic od Uchiha Company, to narazie tyle, a i skup się na pracy- po tych słowach wszedł do swojego gabinetu zostawiając ją samą ze sobą. Westchnęła ciężko opadając na swoje krzesło. Czekał ją naprawdę ciężki dzień w pracy, więc szybko zabrała sie za swoją robotę.

Załatwił w swojej firmie wszystko co miał do załatwienia a resztę papierkowej roboty zostawił Naruto, który aż rwał sie do tej pracy za dodatkową kasę. Mówił że bardzo mu kasa potrzebna, ale gdy chciał mu ją pożyczyć to odmówił. Powiedział zę sam musi na to uzbierać wiec więcej się nie wtrącał tylko próbował mu wciskać jakąś robotę która może sobie dorobić. Stał właśnie przed budynkiem firmy, gdzie pracowała Sakura. Uśmiechnął sie na samo wspomnienie zeszłej nocy spędzonej razem z nią. Kto by pomyślał że jest taka śmiała i chętna po alkoholu na takie zabawy. Zaczerpnął świeżego powietrza po czym wkroczył głównym wejściem do firmy. Od razu dało sie słyszeć szepty kobiet na jego temat co oczywiście od razu zbywał ignorując je swoim lodowatym spojrzeniem. Szybko znalazł sie w windzie i wcisnął guzik ostatniego pietra, gdzie pracowała zielonooka. Dość szybko znalazł sie na górze i gdy tylko wysiadł z windy przywitały go trzepoczące rzęsami dziewczyny. Szybko minął korytarz i wszedł do pukania do drzwi na końcu  Znajdował sie tam gabinet Sakury, a zaraz za nim były drzwi do gabinetu Rena. Gdy tylko ją zobaczył, widział jak na jego widok zakrztusiła się kawą i zaczęła szybko zbierać papiery z biurka by ich nie pobrudzić.
-Co ty tu robisz?- zapytała szybko , niemal krzycząc. Chłopak tylko uśmiechnął się do niej podchodząc i wręczając jej mały pakunek.
-Proszę- powiedział po czym usiadł na przeciwko niej.
-Co to?-zapytała delikatnie potrząsając pakunkiem.
-Prezent, o której kończysz?- zapytał patrząc na nią beznamiętnym wzrokiem. Dziewczyna delikatnie się speszyła po czym usiadła na swoim miejscu i delikatnie podsunęła pakunek w jego stronę.
-Przykro mi panie Uchiha nie mogę przyjmować prezentów,a dziś kończę późno  Zaraz powiem szefowi że pan przyszedł- odparła szybko zmieniając ton i sztucznie się uśmiechając w jego stronę.
-Cóż za oficjalny ton, wczoraj jakoś ci nie przeszkadzało moje towarzystwo- wiedział ze to podziała bo dziewczyna od razu chwyciła szybkiego rumieńca, a na jej czole pojawiła sie mała żyłka.
-Chcesz się tu kłócić Uchiha?- zapytała patrząc na niego ze zdenerwowaniem.
-A gdzie się podziało pan, kochanie- nachylił się delikatnie patrząc jej w oczy.
-Tak zwraca się do gentlemen'ów, ale ty do nich nie należysz- odparła szybko.
-Jak to nie, zapytałem przecież wczoraj czy aby na pewno chcesz to zrobić- po tych słowach dziewczyna myślała ze eksploduje. teraz przegiął.
-Słuchaj no idioto, to co zdarzyło sie wczoraj....
-było niesamowite- przerwał się uśmiechając sie do niej delikatnie i tak prawdziwie  że aż poczuła jak jej serce zaczyna mocniej bić. Nie wiedziała co ma powiedzieć, nie spodziewała sie takich słów. Myślała ze teraz będzie ją nękać ze jest łatwa czy coś. Przełknęła ślinę patrząc mu prosto w oczy. Jego twarz ciągle była tak blisko, co chwilę jej wzrok przenosił się na jego kuszące usta.
-Jesteś w pracy Pani Haruno, tu nie wolno, chyba że bardzo potrzebujesz skorzystać z toalety to cię odprowadzę  szepnął zbliżając się jeszcze bliżej. Dziewczyna od razu się ocknęła i prychnęła.
-Zbok- po tych słowach wstała z rumieńcem i ruszyła w stronę gabinetu szefa. Sasuke tylko błądził za nią wzrokiem dalej się uśmiechając. Dobrze że wrócił do domu.


------------------------------------------------------------------
Szczerze? to nie spodziewałam się że jeszcze coś tu napiszę. Myślałam o usunięciu tego bloga ze względu na to iż chyba niewiele osób to jeszcze czyta, ale stwierdziłam ze chyba mogę pociągnąć tę historię do końca  chciałam ją szybko zakończyć, ale jak piszę notkę to za każdym razem przychodzą mi nowe pomysły. Więc mam nadzieję ze spodoba wam sie choć troszkę  a co do historii to może będzie jeszcze z 10 notek i koniec, ale to sie okaże ;)




niedziela, 24 lutego 2013

2 seria. 31. Druga runda?


Stała przed lustrem dokładnie się sobie przyglądając i przygryzające przy tym dolną wargę. Zastanawiała się czy dobrze robi idąc na ten bankiet. W sumie powinna tam być ze względu na swoją pozycję w firmie, ale przez swojego szefa jakoś odechciewało jej się tam iść. Była ubrana w jasną zieloną sukienkę, która podkreślała jej zielone oczy. Nie była za długa, przez co eksponowała swoje długie nogi. Na to miała narzuconą białą marynarkę i do tego czarne szpilki. Włosy miała rozpuszczone, lekko pofalowane na końcach. Westchnęła ostatni raz i ruszyła w stronę wyjścia z domu. Musiała być przed czasem. W końcu jest partnerką szefa a on musi być wcześniej. Wychodząc z domu natknęła się na czarne Bmv pod swoim domem.
-Myślałem że nigdy stamtąd nie wyjdziesz- spojrzała na osobę która właśnie wysiadła z samochodu i lekko się uśmiechnęła.
-Co tu robisz Itachi?-zapytała podchodząc i całując go w policzek.
-Przyjechałem zawieźć księżniczkę na bal- odparł z uśmiechem bawiąc się końcówką jej włosów. Kochała go, kochała jak brata, uwielbiała spędzać z nim czas i cieszyła się bardzo z tego że przyjechał ja zawieźć.
-Więc ruszajmy- odparła przechodząc koło niego w stronę wejścia pasażera. Chłopak ją wyprzedził i otworzył jej drzwi. Wsiadła z gracją przysłaniając czarną torebką sukienkę by nie było widać jej bielizny jak wsiada.
-Pięknie pani dziś wygląda, pani Haruno- odezwał się z nów Uchiha gdy tylko zasiadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik.
-Dziękuje panie Uchiha, a teraz jedźmy, nie chciałabym się spóźnić na przyjęcie- powiedziała kokieteryjnie po czym się roześmiała głośno. Tak teraz tego jej było najbardziej potrzeba. Towarzystwo osoby z którą czuje się swobodnie, nie martwi się i może być sobą. Jechali cały czas rozmawiając i pierdołach i śmiejąc się. Nawet nie wiedziała że ta droga jej tak szybko minię.
-Więc dzwoń to przyjadę jak coś- powiedział całując ją w policzek i uśmiechając się zalotnie. Odwzajemniła uśmiech i już miała wysiadać gdy poczuła że chłopak chwyta ją za rękę.
-Hm?-spojrzała na niego nie pewnie nie wiedząc co się stało.
-Sakura, ty … Sasuke.- nie wiedział jak dokładnie jej ma to powiedzieć. Ale gdy tylko wymówił imię barta zobaczył na jej twarzy, gniew, zmieszanie i lekkie rumieńce?
-Nie chcę żeby znów cię zranił- odparł w końcu puszczając jej dłoń.
-Nie martw się , jestem już dużą dziewczynką, dam radę- odparła posyłając mu znów uśmiech i wyszła. Pokiwał z rezygnacją głową po czym poczekał aż dziewczyna wejdzie do restauracji w której miło odbyć się przyjęcie po czym odjechał. Kochał ją, ale wiedział że ona kocha jego brata, a nie chciał jej stracić. Do tego miał już kogoś kogo także kochał, nie tak bardzo jak ją, ale tej miłości przecież nigdy nie zapomni.


Mimo lekkiego uśmiechu na jego twarzy w środku cały wrzał. Było już grubo po 20 księżniczki dalej nie było. Wiedział że się nie umawiali , ale chciał ją zobaczyć. Impreza zaczęła się o 18 a on teraz musiał stać z jakimiś starszymi kobietkami, które były dość ważnymi osobistościami. Co chwilę jedna pani pocierała się o niego kokieteryjnie niby to przez przypadek. Druga zaś cały czas uśmiechając się schylała się troszeczkę lub przychylała żeby miał lepszy widok na jej biust. Zastanawiał się czy te kobiety na serio są takie głupie że ma na nie ochotę? No dobra może miał ochotę na sex , ale na pewno nie z żadną z nich. Myśląc o tym zauważył jak niepewnie rozglądając się i podając żakiet jednemu z portierów wchodzi do Sali. Wyglądała prześlicznie, a w tym momencie on miał ochotę zedrzeć tą sukienkę z niej i nawet tutaj posiąść ją pokazując każdemu że Ona jest jego.
-Panie wybaczą- powiedział grzecznie zabierając dwa kieliszki z tacy kelnera i udając się w jej stronę. Widział jak ci młodzi patrzą na nią. Uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Pięknie pani wygląda- powiedział podając jej kieliszek. Wzięła go delikatnie po czym upiła małego łyczka.
-Próbujesz grać gentelmana?-zapytała robiąc złośliwą minę. No tak, nie była jedna z tych wszystkich zauroczonych dziewczynek, była jedyna i niepowtarzalna.
-Jestem nim panienko- odparł puszczając jej oczko. Upił łyk swojego szampana czekając na jej odpowiedź. Widział lekkie zdziwienie na jej twarzy a potem znów ten rozkoszny złośliwy uśmiech.
-Daleko panu do gentelmana panie Uchiha- tak, jak zwykle nieprzewidywalna i nie do przełamania urokiem osobistym
-gdybym nie był gentelmanem to złapał bym cię za twój słodki tyłeczek, a potem pocałował- odparł powstrzymując się od zaśmiania się. Sam trochę zdziwił się swoimi słowami, ale taka była prawda. Miał ochotę ją przytulić i wpić się w jej usta. Zaczynał się zastanawiać czy nie wypił za dużo martini i szampana. Widział jak jej oczy zwężają się a na twarzy widać pucki ze zdenerwowania.
-Gdyby nie tylu gości to miałby pan przechlapane- odparła zarzucając włosy na plecy ii przechodząc obok niego obojętnie. Widział że zdenerwował ją tym zdaniem, ale o to chodziło. Widział rano że była nieswoja przez ten pocałunek i chciał to chociaż trochę naprawić, chciał od niej czegoś więcej ale na razie musi cieszyć się byciem tylko przyjacielem.

Szła zdenerwowana w stronę szefa którego przed chwilą zauważyła. I że oni niby mają być przyjaciółmi kiedy on jej mówi takie rzeczy? Kpiny, ona mu da. Pokaże mu że nie zaprowadzi jej znów tak łatwo do łóżka.
-Sakuro, tak się cieszę że przyszłaś- powiedział jej szef uśmiechając się zalotnie i całując jej dłoń. Gdyby nie ten incydent w jego domu to śmiało mogłaby stwierdzić że ten oto mężczyzna jest prawdziwym gentelmanem i pokazać język temu przeklętemu głupkowi. Westchnęła cicho i odwzajemniła uśmiech po czym przywitała się z gośćmi z którymi stał jej szef. Nie słuchała ich w sumie, strasznie przynudzali. Stała z uśmiechem i co jakiś czas przytakiwała, ale ciągle była wpatrzona w niego. Stał tam popijając kolejną martini i spławiając kolejną córeczkę dobrze ułożonych rodziców. Uśmiechał się ale wiedziała że był znudzony. Wiedziała też że kilka razy przyłapał ją na tym że się na niego gapi. Zacisnęła pięść gdy zauważyła że nastolatka z którą teraz rozmawia przybliża się do niego kładąc mu dłoń na torsie.
-Napijesz się- usłyszała i niechętnie przeniosła wzrok na swojego szefa
-Chętnie- uśmiechnęła się i zabrała kieliszek z martini po czym wypiła całego. Więc ona też się zabawi.

Widział jej zdenerwowanie na twarzy gdy odchodziła, ale to co teraz robiła sprawiało mu nie małą przyjemność. Była tak słodko na nim skupiona i na tym co robił że myślał że zaraz podejdzie i szarpiąc go wyprowadzi stąd i każe przestać flirtować z tymi małolatami. Tak robił to specjalnie. Żadna z tych dziewczynek go nie interesowała , ale sprawiając że różo włosa zwróci na niego choćby trochę uwagę warto było.
-Więc Sasuke-san jesteś prezesem spółki Uchiha?- zapytała jakaś niebiesko włosa dziewczyna zataczając kółka na jego klatce piersiowej i patrząc nie niego spod długich rzęs.
-Tak i jestem tu służbowo- znów zerknął w stronę różóowowłosej , ale nie zastał jej tam jak wcześniej złej i posyłającej mu karcące spojrzenie. O nie, stała w najlepsze z kieliszkiem martini w ręce i wyraźnie flirtowała ze swoim szefem. Czuł jak żyłka na jego czole się pojawia , ale nie mógł teraz wyprowadzić się z równowagi.
-Więc…może chciałbyś pokazać mi swój gabinet- odparła przybliżają się jeszcze trochę , tak że gdyby była wyższa to z łatwością by go pocałowała. Zaczął się zastanawiać ile to dziecko może mieć lat.
-Wybacz, ale jesteś za młoda- odparł odsuwając ja lekko do siebie, ale nieskutecznie.
-Wystarczająco duża- poczuł jej drobną piąstkę zaciskającą się delikatnie na jego kroczu. Głośno przełknął martini które właśnie pił i spojrzał groźnie na dziewczynę, która trzepotała rzęsami i stanęła tak żeby nie było widać jak masuje go po kroczu. Podniosła się trochę by go pocałować , ale szybo złapał ją za ramiona i odsunął od siebie. Czuł jak jego mięśnie się zaciskają , a sprawcą tego była jakaś małolata. Zacisnął pięści na jej ramionach.
-Nigdy więcej tego nie rób- po czym puscł ją i przeszedł obok niej. Musiał się uspokoić.



Zauważyła jak ten bachor się do niego zbliża i z nim flirtuje co nie przeszkadzało mu. Musiała się uspokoić bo zaciskała tak mocno pięść że myślała że zaraz rozwali kieliszek. Nagle złapał ja za ramiona odsuwając od siebie. Jej twarz była wykrzywiona w bólu co oznaczało że trzymał ją dość mocno. Powiedział jej coś po czym zdenerwowany wyszedł poprawiając marynarkę. Błądziła wzrokiem za nim, aż nie zniknął za drzwiami wyjścia awaryjnego.
-Jeszcze?- zapytał Ren podając jej kolejnego kieliszka.
-Muszę to toalety- odparła odmawiając i przepraszając. Była ciekawa co ta małolata zrobiła takiego że wyszedł tak nagle i był zdenerwowany. Gdy znalazła się przy wyjściu awaryjnym, rozejrzała się czy czasem nikt za nią nie idzie i wyszła. Nidy nie wychodziła tylnymi drzwiami i zawsze myślała że są tylko da personelu. Wyszła i poczuła chłodny wiatr , a więc na jej skórze od razu wyskoczyła gęsia skórka. Zobaczyła go opartego o siane , trzymającego dłonie na twarzy i głośno oddychającego. Zaczęła podchodzić do niego, wiedziała że zauważył jej obecność ale nic nie powiedział.
-Wszystko okej?-zapytała kładąc rękę na jego ramieniu.
-Powinnaś zostać z szefunciem- odparł ściągając ręce z twarzy i patrząc na nią tym wzrokiem bez uczuć. Tym którego tak nienawidziła.
-Przestań- poczuła się teraz jak matka karcąca swoje dziecko.-nie lubię gdy zachowujesz się jak dupek- odparła i spojrzała na niego z troską.
-Eh… kobiety są straszne- odparł i uśmiechnął się delikatnie w jej stronę.
-już lepiej, a teraz mów co takiego strasznego zrobiło ci to dziecko że aż wyszedłeś- widziała jak na jego twarzy pojawia się ten jego uśmieszek, ale nie powiedziała nic więcej wyczekując odpowiedzi.
-Jakby to ująć, chciała żebym zaprosił ją do swojego gabinetu i zaczęła swoje gierki- po tych słowach poczuła jak jego palec błądzi po jej nagim udzie. Było to dziwne, ale podniecające. Spojrzała na jego rękę i odsunęła się tak że już jej nie dotykał.
-Może trzeba było skorzystać z okazji?- zastanawiała się co ona mówi. Przecież nie tego chciała. Chyba by zabiła jakby widziała jak inna dziewczyna dotyka go. Uraziła go tymi słowami. Widziała cień smutku w jego twarzy.
-Myślisz że naprawdę wskoczyłbym z byle jakaś małolatą do łózka bez żadnych skrupułów?- nie, wiedziała że nie, ale nie potrafiła tego powiedzieć. Alkohol w jej krwi dawał o sobie znać.
-jesteś facetem, potrzebujesz tego, myślisz o tym , a taka małolata to niezły kąsek- znów powiedziała coś czego nie chciała. Ale nie potrafiła tego przerwać. Zdenerwował się. Podszedł do niej powoli chwytając palcami kosmyk jej włosów.
-Może tak, ale taka małolata nic by dla mnie nie znaczyła. Chcę kogoś kto dałby mi to czego chcę, kogoś kto spełniłaby moje wymagania , chcę Ciebie – nie spodziewała się tych słów, ale czuła jak jej serce zabiło mocniej. Przełknęła głośniej ślinę. Wiedziała że w jego ciele też buzuje alkohole i to sporo, ale nie mogła pozwolić się uwieść, nie teraz.
-Nie mogę- odwróciła głowę, ale poczuła jego dłoń na policzku, a potem znów patrzyła w te jego czarne jak noc oczy. Jego lekko rozchylone usta aż prosiły się aby je pocałować.
-Taki czyn z naszej strony byłby nierozważny panienko Haruno, przecież jesteśmy przyjaciółmi- powiedział gładząc jej wargę kciukiem . Cały czas patrzył na jej usta, chciał je pocałować , ale się powstrzymywał.
-Tak, powinniśmy się trzymać tego i wrócić na imprezę- po tych słowach puścił jej twarz, a ona zapragnęła więcej jego dotyku. Nie odezwała się tylko ruszyła przed siebie a on za nią.

Znów na tej głupiej imprezie. Stał ze złym humorem i chyba wszystkie kobiety to widziały bo trzymały się od niego z daleka. Pił kolejny kieliszek szampana i przyglądał się jej cały czas. Rozmawiał też z innymi biznesmenami, ale zawsze nudziły o te rozmowy. Niektórzy próbowali się mu przypodobać by móc zacząć z nim współpracę inni zaś chcieli go odwieźć od jego planów związanych z jego i innymi firmami. Takie tam głupoty, jedyne o czym teraz myślał stał przy jakimś starym pierniku i z nim rozmawiał. Uśmiechnął się , nie mógł dziś tego tak zostawić. Może to alkohol dodawał mu teraz odwagi, ale wiedział czego chcę. Dopił resztkę szampana i ruszył przed siebie przepraszając na moment panów którzy stali z nim rozmawiając.

Znów przytaknęła nie bardzo wiedząc o czym ten pan do niej mówi. Jej myśli krążyły w okól tego co się wcześniej wydarzyło. Pragnął jej, a ona jego, ale to nie mogło się wydarzyć. Poczuła jak ktoś obejmują ją w tali i drgnęła, ale znała bardzo dobrze ten zapach. Zapach jego perfum które czuła dziś rano o jego zapach. Poczuł jak jego nos trąca delikatne jej ramię całując przy tym a potem przybliża się do niej jeszcze bardziej obejmując ją.
-Wybaczy pan, ale czy mógłbym porwać panienkę na sekundę- zapyta grzecznie . Starszy mężczyzna pokiwał głową i po chwili już czuła że jest ciągnięta za rękę. Nie sprzeciwiła się, nie było szans że ją teraz zostawi w spokoju.
-Sasuke co…..- gdy znaleźli się na zewnątrz chciała zapytać co znów chcę, ale poczuła jego dłonie na policzkach i jego ciepłe wargi na swoich. Jego pocałunek był delikatny , ale nie przestawał. Całował coraz bardziej namiętnie aż nie wytrzymała i sama zaczęła oddawać pocałunki chwytając go za ramiona. To było to czego chciała. Poczuła jak łapię ja za uda i podnosi do góry tak że oplotła go nogami w tali. To że miała teraz sukienkę nie liczyło się. Ruszył przed siebie a po chwili czuł na plecach ścianę a jego parcie na nią było mocniejsze. Jego język błądził po jej buzi nie dając jej ani chwili wytchnienia
-Co za bezczelna młodzież- usłyszeli i dopiero wtedy chłopak się od niej oderwał ukrywając twarz w jej włosach i powoli ją opuszczając na ziemię.’
-Nie przystoi tak prezesowi dość wielkiej firmy- szepnęła mu do ucha i poczuła jak się uśmiecha drażniąc jej skórę oddechem. Odsunął się do niej i wyciągnął z kieszeni telefon.
-jedziemy- powiedział i po chwili znów poczuła jak ja ciągnie za sobą. Podeszli na parking po czym przepuścił ją a potem sam wsiadł do samochodu. Była upojona alkoholem , ale bardzo dobrze wiedziała co się stanie.

-Uspokój się- usłyszał nad uchem, ale nie potrafił. Mógł z nią iść , mógł jej tam nie zostawiać samej.
-Przecież wiesz jaki on jest- odparł bawiąc się uchem od kubka. Zastanawiał się kiedy zadzwoni. Było już dość późno a przecież powiedział jej żeby dzwoniła kiedy będzie chciała wracać.
-Itachi, jest dużą dziewczynką- znów powiedziała różowowłosa siadając naprzeciwko niego i popijać swoją herbatę.
-A jeśli znów coś poczuje do niego?- zapytał znów pełen obaw. Nie potrafił odpędzić od niej myśli, mimo iż miało osobę z którą miał spędzić resztę życia to nie potrafił wyrzucić jej z głowy.
-Nie martw się nie jest głupia, nie da się znów omotać twojemu bratu- uśmiechnęła się ,a jemu zrobiło się jakoś lepiej. Uwielbiał rozmawiać z Saschiko, jej mógł powiedzieć wszystko i tylko ona wiedziała jakim uczuciem darzy jej siostrę.

Stała w salonie i nie wiedziała co dalej. Przed chwila w spokoju weszli, ściągnęła buty i udała się do salonu. Przed przyjazdem tu wiedziała co się stanie, a teraz? Teraz miała mętlik w głowię.
-Napijesz się czegoś- usłyszała za sobą i zobaczyła że ściągnął buty i właśnie zdejmował marynarkę.
-Nie- odparła cicho. Zbliżył się, stał centymetr od niej tak że drażnił ją swoim przyśpieszonym oddechem.
-To co się zdarzyło… alkohol i wiesz, nie powinniśmy , mamy zasady co nie?- powiedział uśmiechając się delikatnie. Widziała że był zdenerwowany lekko tą sytuacją.
-Pieprzyć zasady- odparł i przyciągnęła go do siebie za krawat. Wpiła się w jego usta. On na początku zdezorientowany ,ale po chwili zaczął oddawać pocałunki , jakby tylko czekał na to az dziewczyna sama zacznie. Poczuła jego dłonie na swoich plecach a po chwili na pupię którą zaczął delikatnie ściskać. Wydała z siebie cichy jęk a po chwili znów obejmowała jego biodra nogami. Szedł z nią powoli , cały czas ją całował i pieścił językiem jej podniebienie. Tak to była słodycz o której od tak dawna marzyła. Nagle poczuła na plecach coś zimnego, a potem znów szli. Oderwała się od niego i rozejrzała szybko po czym delikatnie uśmiechnęła. Byli w jego pokoju, a jej się to podobało. Puścił ją, delikatnie stawiając na ziemi. Patrząc cały czas mu w oczy rozwiązywała jego krawat który spadł na ziemię, po czym zajęła się jego koszulą która po chwili też władowała na ziemi. Dotknęła delikatnie jego torsu. Był jeszcze bardziej umięśniony niż wtedy, jego ramiona były szersze. Błądziła powoli po jego klatce piersiowej wsłuchując się w jego przyśpieszony oddech. Zniżyła się i pocałowała go w pierś przygryzając lekko sutek.
-Sakura- usłyszała i po chwili znów całował jej usta , tym razem bardziej zachłannie i jakby z tęsknotą. Naparł na nią tak że jej nogi ugięły się pod wpływem łózka które znajdowało się za nią. Przywarł do niej cały czas całując jej usta. Jego ręce ślepo błądziły bo jej udach. Czuła jego wzwód na jednym udzie, był taki bliski. Taki realny. Zaczął rozpinać jej sukienkę, więc uniosła się trochę do góry by mógł ją łatwiej rozpiąć. Gdy to zrobił oderwał się od niej i szybko pozbył się odzienia. Spojrzał na nią i oblizał wargi uśmiechając się. Nie miała na sobie stanik , a jej pełne piersi to było to o czym dziś marzył. Pocałował jedną schodząc językiem coraz niżej aż do sutka, którego zaczął ssać i delikatnie przygryzać. Czułą jak jej wszystkie mięśnie napinają się pod dotykiem jego dłoni, ust. Czuła że mógłby ją doprowadzić do orgazmu tylko dotykiem.
-Sasuke- powiedziała głośno dysząc i wplątując dłonie w włosy chłopaka. Zaczęła je przeczesywać , a jego delikatne mruczenie pod jej skórą sprawiało że płonęła. Jego usta na jej podbrzuszu i ta katusze które musiała cierpieć gdy delikatnie językiem błądził po jej skórze. Chciała żeby przestał ją torturować, żeby w końcu to zrobił. Nagle podniósł się do góry i znów zaczął całować jej usta , a ona w tym czasie zajęła się paskiem w jego spodniach. Szybko go rozpięła i teraz męczyła się  guzikiem w jego spodniach i rozporkiem. Czuła jak całując ją uśmiecha się, ale nie przeszkadzało jej to. Wygrało pożądanie i teraz za nic by nie przestała. W końcu udało jej się a on szybko pozbył się dolnego odzienia i znów zajął się jej ustami. Zaczął głośniej oddychać gdy czuł jak dziewczyna dotyka delikatnie palcami jego członka przez bokserki. Był nabrzmiały i gotowy by w nią wejść. Ręką zjechał w dolną część jej ciała i zaczął delikatnie gładzić jej uda. Po czym jego palce znalazły się pod jej bielizną. Włożył w nią jeden palce, a ona wygięła się lekko. Była gotowa, napierając na nią palcami czuł jak napiera na niego biodrami, nie mogąc się doczekać. Szybko ściągnął z nie ostatnie odzienie po czy sam pozbył się swojego i kładąc się na niej spojrzał jej prosto w oczy.
-Ja….- chciał coś powiedzieć, ale uciszyła go pocałunkiem.
-Nie psuj chwili- wyszeptała a on uśmiechnął się delikatnie i zaczął ja całować. Rozszerzyła trochę nogi i poczuła go. Wchodził w nią powoli a jej to sprawiało przyjemność. Przygryzła jego wargę dysząc i dając znak że chcę więcej. Zaczął poruszać się w niej szybciej i bardziej zuchwale, czuł jak jej nogi oplatają się na jego biodrach przez co mógł wejść dalej. Chciał jej tyle powiedzieć, ale w tej chwili myślał o tym co robią o tym  że ona tu jest i że znów są jednym. Poczuł jak jej mięśnie zaciskają się na jego członku, było to przyjemne, czuł wtedy jeszcze większe podniecenie, a jego ruchy stały się szybsze. Jego ręka znów zjechała na jej udo a drugą trzymał jej pierś. Czuł że powoli dochodziła, ale on jeszcze nie.
-Sakura- wypowiedział jej imię a ona krzyknęła z rozkoszy. Poczuł satysfakcję że ją uszczęśliwił, ale nie przestał się w niej poruszać. Zaczął na nią napierać aż sam w końcu nie opadł na nią głośno dysząc. Ucałował jej policzki , a potem wychodząc z niej zaczął całować jej usta. Po chwili poczuł jak dziewczyna się obraca. Leżał teraz zdezorientowany na plecach. Trzymała palcem wskazującym jego klatkę piersiową i uśmiechała się niewinnie. Czuł jej mokre kroczę na podbrzuszu i co lepiej podniecało go to jeszcze bardziej. Zniżyła się do niego delikatnie całując jego nos.
-Druga runda?- zapytała i całując jego wargi zaczęła się w nim zanurzać. Chwycił ją za biodra mocno do siebie przeciągając. Tak czeka ich dość długa i ciekawa noc.

 Stała przed lustrem dokładnie się sobie przyglądając i przygryzające przy tym dolną wargę. Zastanawiała się czy dobrze robi idąc na ten bankiet. W sumie powinna tam być ze względu na swoją pozycję w firmie, ale przez swojego szefa jakoś odechciewało jej się tam iść. Była ubrana w jasną zieloną sukienkę, która podkreślała jej zielone oczy. Nie była za długa, przez co eksponowała swoje długie nogi. Na to miała narzuconą białą marynarkę i do tego czarne szpilki. Włosy miała rozpuszczone, lekko pofalowane na końcach. Westchnęła ostatni raz i ruszyła w stronę wyjścia z domu. Musiała być przed czasem. W końcu jest partnerką szefa a on musi być wcześniej. Wychodząc z domu natknęła się na czarne Bmv pod swoim domem.
-Myślałem że nigdy stamtąd nie wyjdziesz- spojrzała na osobę która właśnie wysiadła z samochodu i lekko się uśmiechnęła.
-Co tu robisz Itachi?-zapytała podchodząc i całując go w policzek.
-Przyjechałem zawieźć księżniczkę na bal- odparł z uśmiechem bawiąc się końcówką jej włosów. Kochała go, kochała jak brata, uwielbiała spędzać z nim czas i cieszyła się bardzo z tego że przyjechał ja zawieźć.
-Więc ruszajmy- odparła przechodząc koło niego w stronę wejścia pasażera. Chłopak ją wyprzedził i otworzył jej drzwi. Wsiadła z gracją przysłaniając czarną torebką sukienkę by nie było widać jej bielizny jak wsiada.
-Pięknie pani dziś wygląda, pani Haruno- odezwał się z nów Uchiha gdy tylko zasiadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik.
-Dziękuje panie Uchiha, a teraz jedźmy, nie chciałabym się spóźnić na przyjęcie- powiedziała kokieteryjnie po czym się roześmiała głośno. Tak teraz tego jej było najbardziej potrzeba. Towarzystwo osoby z którą czuje się swobodnie, nie martwi się i może być sobą. Jechali cały czas rozmawiając i pierdołach i śmiejąc się. Nawet nie wiedziała że ta droga jej tak szybko minię.
-Więc dzwoń to przyjadę jak coś- powiedział całując ją w policzek i uśmiechając się zalotnie. Odwzajemniła uśmiech i już miała wysiadać gdy poczuła że chłopak chwyta ją za rękę.
-Hm?-spojrzała na niego nie pewnie nie wiedząc co się stało.
-Sakura, ty … Sasuke.- nie wiedział jak dokładnie jej ma to powiedzieć. Ale gdy tylko wymówił imię barta zobaczył na jej twarzy, gniew, zmieszanie i lekkie rumieńce?
-Nie chcę żeby znów cię zranił- odparł w końcu puszczając jej dłoń.
-Nie martw się , jestem już dużą dziewczynką, dam radę- odparła posyłając mu znów uśmiech i wyszła. Pokiwał z rezygnacją głową po czym poczekał aż dziewczyna wejdzie do restauracji w której miło odbyć się przyjęcie po czym odjechał. Kochał ją, ale wiedział że ona kocha jego brata, a nie chciał jej stracić. Do tego miał już kogoś kogo także kochał, nie tak bardzo jak ją, ale tej miłości przecież nigdy nie zapomni.


Mimo lekkiego uśmiechu na jego twarzy w środku cały wrzał. Było już grubo po 20 księżniczki dalej nie było. Wiedział że się nie umawiali , ale chciał ją zobaczyć. Impreza zaczęła się o 18 a on teraz musiał stać z jakimiś starszymi kobietkami, które były dość ważnymi osobistościami. Co chwilę jedna pani pocierała się o niego kokieteryjnie niby to przez przypadek. Druga zaś cały czas uśmiechając się schylała się troszeczkę lub przychylała żeby miał lepszy widok na jej biust. Zastanawiał się czy te kobiety na serio są takie głupie że ma na nie ochotę? No dobra może miał ochotę na sex , ale na pewno nie z żadną z nich. Myśląc o tym zauważył jak niepewnie rozglądając się i podając żakiet jednemu z portierów wchodzi do Sali. Wyglądała prześlicznie, a w tym momencie on miał ochotę zedrzeć tą sukienkę z niej i nawet tutaj posiąść ją pokazując każdemu że Ona jest jego.
-Panie wybaczą- powiedział grzecznie zabierając dwa kieliszki z tacy kelnera i udając się w jej stronę. Widział jak ci młodzi patrzą na nią. Uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Pięknie pani wygląda- powiedział podając jej kieliszek. Wzięła go delikatnie po czym upiła małego łyczka.
-Próbujesz grać gentelmana?-zapytała robiąc złośliwą minę. No tak, nie była jedna z tych wszystkich zauroczonych dziewczynek, była jedyna i niepowtarzalna.
-Jestem nim panienko- odparł puszczając jej oczko. Upił łyk swojego szampana czekając na jej odpowiedź. Widział lekkie zdziwienie na jej twarzy a potem znów ten rozkoszny złośliwy uśmiech.
-Daleko panu do gentelmana panie Uchiha- tak, jak zwykle nieprzewidywalna i nie do przełamania urokiem osobistym
-gdybym nie był gentelmanem to złapał bym cię za twój słodki tyłeczek, a potem pocałował- odparł powstrzymując się od zaśmiania się. Sam trochę zdziwił się swoimi słowami, ale taka była prawda. Miał ochotę ją przytulić i wpić się w jej usta. Zaczynał się zastanawiać czy nie wypił za dużo martini i szampana. Widział jak jej oczy zwężają się a na twarzy widać pucki ze zdenerwowania.
-Gdyby nie tylu gości to miałby pan przechlapane- odparła zarzucając włosy na plecy ii przechodząc obok niego obojętnie. Widział że zdenerwował ją tym zdaniem, ale o to chodziło. Widział rano że była nieswoja przez ten pocałunek i chciał to chociaż trochę naprawić, chciał od niej czegoś więcej ale na razie musi cieszyć się byciem tylko przyjacielem.

Szła zdenerwowana w stronę szefa którego przed chwilą zauważyła. I że oni niby mają być przyjaciółmi kiedy on jej mówi takie rzeczy? Kpiny, ona mu da. Pokaże mu że nie zaprowadzi jej znów tak łatwo do łóżka.
-Sakuro, tak się cieszę że przyszłaś- powiedział jej szef uśmiechając się zalotnie i całując jej dłoń. Gdyby nie ten incydent w jego domu to śmiało mogłaby stwierdzić że ten oto mężczyzna jest prawdziwym gentelmanem i pokazać język temu przeklętemu głupkowi. Westchnęła cicho i odwzajemniła uśmiech po czym przywitała się z gośćmi z którymi stał jej szef. Nie słuchała ich w sumie, strasznie przynudzali. Stała z uśmiechem i co jakiś czas przytakiwała, ale ciągle była wpatrzona w niego. Stał tam popijając kolejną martini i spławiając kolejną córeczkę dobrze ułożonych rodziców. Uśmiechał się ale wiedziała że był znudzony. Wiedziała też że kilka razy przyłapał ją na tym że się na niego gapi. Zacisnęła pięść gdy zauważyła że nastolatka z którą teraz rozmawia przybliża się do niego kładąc mu dłoń na torsie.
-Napijesz się- usłyszała i niechętnie przeniosła wzrok na swojego szefa
-Chętnie- uśmiechnęła się i zabrała kieliszek z martini po czym wypiła całego. Więc ona też się zabawi.

Widział jej zdenerwowanie na twarzy gdy odchodziła, ale to co teraz robiła sprawiało mu nie małą przyjemność. Była tak słodko na nim skupiona i na tym co robił że myślał że zaraz podejdzie i szarpiąc go wyprowadzi stąd i każe przestać flirtować z tymi małolatami. Tak robił to specjalnie. Żadna z tych dziewczynek go nie interesowała , ale sprawiając że różo włosa zwróci na niego choćby trochę uwagę warto było.
-Więc Sasuke-san jesteś prezesem spółki Uchiha?- zapytała jakaś niebiesko włosa dziewczyna zataczając kółka na jego klatce piersiowej i patrząc nie niego spod długich rzęs.
-Tak i jestem tu służbowo- znów zerknął w stronę różóowowłosej , ale nie zastał jej tam jak wcześniej złej i posyłającej mu karcące spojrzenie. O nie, stała w najlepsze z kieliszkiem martini w ręce i wyraźnie flirtowała ze swoim szefem. Czuł jak żyłka na jego czole się pojawia , ale nie mógł teraz wyprowadzić się z równowagi.
-Więc…może chciałbyś pokazać mi swój gabinet- odparła przybliżają się jeszcze trochę , tak że gdyby była wyższa to z łatwością by go pocałowała. Zaczął się zastanawiać ile to dziecko może mieć lat.
-Wybacz, ale jesteś za młoda- odparł odsuwając ja lekko do siebie, ale nieskutecznie.
-Wystarczająco duża- poczuł jej drobną piąstkę zaciskającą się delikatnie na jego kroczu. Głośno przełknął martini które właśnie pił i spojrzał groźnie na dziewczynę, która trzepotała rzęsami i stanęła tak żeby nie było widać jak masuje go po kroczu. Podniosła się trochę by go pocałować , ale szybo złapał ją za ramiona i odsunął od siebie. Czuł jak jego mięśnie się zaciskają , a sprawcą tego była jakaś małolata. Zacisnął pięści na jej ramionach.
-Nigdy więcej tego nie rób- po czym puscł ją i przeszedł obok niej. Musiał się uspokoić.



Zauważyła jak ten bachor się do niego zbliża i z nim flirtuje co nie przeszkadzało mu. Musiała się uspokoić bo zaciskała tak mocno pięść że myślała że zaraz rozwali kieliszek. Nagle złapał ja za ramiona odsuwając od siebie. Jej twarz była wykrzywiona w bólu co oznaczało że trzymał ją dość mocno. Powiedział jej coś po czym zdenerwowany wyszedł poprawiając marynarkę. Błądziła wzrokiem za nim, aż nie zniknął za drzwiami wyjścia awaryjnego.
-Jeszcze?- zapytał Ren podając jej kolejnego kieliszka.
-Muszę to toalety- odparła odmawiając i przepraszając. Była ciekawa co ta małolata zrobiła takiego że wyszedł tak nagle i był zdenerwowany. Gdy znalazła się przy wyjściu awaryjnym, rozejrzała się czy czasem nikt za nią nie idzie i wyszła. Nidy nie wychodziła tylnymi drzwiami i zawsze myślała że są tylko da personelu. Wyszła i poczuła chłodny wiatr , a więc na jej skórze od razu wyskoczyła gęsia skórka. Zobaczyła go opartego o siane , trzymającego dłonie na twarzy i głośno oddychającego. Zaczęła podchodzić do niego, wiedziała że zauważył jej obecność ale nic nie powiedział.
-Wszystko okej?-zapytała kładąc rękę na jego ramieniu.
-Powinnaś zostać z szefunciem- odparł ściągając ręce z twarzy i patrząc na nią tym wzrokiem bez uczuć. Tym którego tak nienawidziła.
-Przestań- poczuła się teraz jak matka karcąca swoje dziecko.-nie lubię gdy zachowujesz się jak dupek- odparła i spojrzała na niego z troską.
-Eh… kobiety są straszne- odparł i uśmiechnął się delikatnie w jej stronę.
-już lepiej, a teraz mów co takiego strasznego zrobiło ci to dziecko że aż wyszedłeś- widziała jak na jego twarzy pojawia się ten jego uśmieszek, ale nie powiedziała nic więcej wyczekując odpowiedzi.
-Jakby to ująć, chciała żebym zaprosił ją do swojego gabinetu i zaczęła swoje gierki- po tych słowach poczuła jak jego palec błądzi po jej nagim udzie. Było to dziwne, ale podniecające. Spojrzała na jego rękę i odsunęła się tak że już jej nie dotykał.
-Może trzeba było skorzystać z okazji?- zastanawiała się co ona mówi. Przecież nie tego chciała. Chyba by zabiła jakby widziała jak inna dziewczyna dotyka go. Uraziła go tymi słowami. Widziała cień smutku w jego twarzy.
-Myślisz że naprawdę wskoczyłbym z byle jakaś małolatą do łózka bez żadnych skrupułów?- nie, wiedziała że nie, ale nie potrafiła tego powiedzieć. Alkohol w jej krwi dawał o sobie znać.
-jesteś facetem, potrzebujesz tego, myślisz o tym , a taka małolata to niezły kąsek- znów powiedziała coś czego nie chciała. Ale nie potrafiła tego przerwać. Zdenerwował się. Podszedł do niej powoli chwytając palcami kosmyk jej włosów.
-Może tak, ale taka małolata nic by dla mnie nie znaczyła. Chcę kogoś kto dałby mi to czego chcę, kogoś kto spełniłaby moje wymagania , chcę Ciebie – nie spodziewała się tych słów, ale czuła jak jej serce zabiło mocniej. Przełknęła głośniej ślinę. Wiedziała że w jego ciele też buzuje alkohole i to sporo, ale nie mogła pozwolić się uwieść, nie teraz.
-Nie mogę- odwróciła głowę, ale poczuła jego dłoń na policzku, a potem znów patrzyła w te jego czarne jak noc oczy. Jego lekko rozchylone usta aż prosiły się aby je pocałować.
-Taki czyn z naszej strony byłby nierozważny panienko Haruno, przecież jesteśmy przyjaciółmi- powiedział gładząc jej wargę kciukiem . Cały czas patrzył na jej usta, chciał je pocałować , ale się powstrzymywał.
-Tak, powinniśmy się trzymać tego i wrócić na imprezę- po tych słowach puścił jej twarz, a ona zapragnęła więcej jego dotyku. Nie odezwała się tylko ruszyła przed siebie a on za nią.

Znów na tej głupiej imprezie. Stał ze złym humorem i chyba wszystkie kobiety to widziały bo trzymały się od niego z daleka. Pił kolejny kieliszek szampana i przyglądał się jej cały czas. Rozmawiał też z innymi biznesmenami, ale zawsze nudziły o te rozmowy. Niektórzy próbowali się mu przypodobać by móc zacząć z nim współpracę inni zaś chcieli go odwieźć od jego planów związanych z jego i innymi firmami. Takie tam głupoty, jedyne o czym teraz myślał stał przy jakimś starym pierniku i z nim rozmawiał. Uśmiechnął się , nie mógł dziś tego tak zostawić. Może to alkohol dodawał mu teraz odwagi, ale wiedział czego chcę. Dopił resztkę szampana i ruszył przed siebie przepraszając na moment panów którzy stali z nim rozmawiając.

Znów przytaknęła nie bardzo wiedząc o czym ten pan do niej mówi. Jej myśli krążyły w okól tego co się wcześniej wydarzyło. Pragnął jej, a ona jego, ale to nie mogło się wydarzyć. Poczuła jak ktoś obejmują ją w tali i drgnęła, ale znała bardzo dobrze ten zapach. Zapach jego perfum które czuła dziś rano o jego zapach. Poczuł jak jego nos trąca delikatne jej ramię całując przy tym a potem przybliża się do niej jeszcze bardziej obejmując ją.
-Wybaczy pan, ale czy mógłbym porwać panienkę na sekundę- zapyta grzecznie . Starszy mężczyzna pokiwał głową i po chwili już czuła że jest ciągnięta za rękę. Nie sprzeciwiła się, nie było szans że ją teraz zostawi w spokoju.
-Sasuke co…..- gdy znaleźli się na zewnątrz chciała zapytać co znów chcę, ale poczuła jego dłonie na policzkach i jego ciepłe wargi na swoich. Jego pocałunek był delikatny , ale nie przestawał. Całował coraz bardziej namiętnie aż nie wytrzymała i sama zaczęła oddawać pocałunki chwytając go za ramiona. To było to czego chciała. Poczuła jak łapię ja za uda i podnosi do góry tak że oplotła go nogami w tali. To że miała teraz sukienkę nie liczyło się. Ruszył przed siebie a po chwili czuł na plecach ścianę a jego parcie na nią było mocniejsze. Jego język błądził po jej buzi nie dając jej ani chwili wytchnienia
-Co za bezczelna młodzież- usłyszeli i dopiero wtedy chłopak się od niej oderwał ukrywając twarz w jej włosach i powoli ją opuszczając na ziemię.’
-Nie przystoi tak prezesowi dość wielkiej firmy- szepnęła mu do ucha i poczuła jak się uśmiecha drażniąc jej skórę oddechem. Odsunął się do niej i wyciągnął z kieszeni telefon.
-jedziemy- powiedział i po chwili znów poczuła jak ja ciągnie za sobą. Podeszli na parking po czym przepuścił ją a potem sam wsiadł do samochodu. Była upojona alkoholem , ale bardzo dobrze wiedziała co się stanie.

-Uspokój się- usłyszał nad uchem, ale nie potrafił. Mógł z nią iść , mógł jej tam nie zostawiać samej.
-Przecież wiesz jaki on jest- odparł bawiąc się uchem od kubka. Zastanawiał się kiedy zadzwoni. Było już dość późno a przecież powiedział jej żeby dzwoniła kiedy będzie chciała wracać.
-Itachi, jest dużą dziewczynką- znów powiedziała różowowłosa siadając naprzeciwko niego i popijać swoją herbatę.
-A jeśli znów coś poczuje do niego?- zapytał znów pełen obaw. Nie potrafił odpędzić od niej myśli, mimo iż miało osobę z którą miał spędzić resztę życia to nie potrafił wyrzucić jej z głowy.
-Nie martw się nie jest głupia, nie da się znów omotać twojemu bratu- uśmiechnęła się ,a jemu zrobiło się jakoś lepiej. Uwielbiał rozmawiać z Saschiko, jej mógł powiedzieć wszystko i tylko ona wiedziała jakim uczuciem darzy jej siostrę.

Stała w salonie i nie wiedziała co dalej. Przed chwila w spokoju weszli, ściągnęła buty i udała się do salonu. Przed przyjazdem tu wiedziała co się stanie, a teraz? Teraz miała mętlik w głowię.
-Napijesz się czegoś- usłyszała za sobą i zobaczyła że ściągnął buty i właśnie zdejmował marynarkę.
-Nie- odparła cicho. Zbliżył się, stał centymetr od niej tak że drażnił ją swoim przyśpieszonym oddechem.
-To co się zdarzyło… alkohol i wiesz, nie powinniśmy , mamy zasady co nie?- powiedział uśmiechając się delikatnie. Widziała że był zdenerwowany lekko tą sytuacją.
-Pieprzyć zasady- odparł i przyciągnęła go do siebie za krawat. Wpiła się w jego usta. On na początku zdezorientowany ,ale po chwili zaczął oddawać pocałunki , jakby tylko czekał na to az dziewczyna sama zacznie. Poczuła jego dłonie na swoich plecach a po chwili na pupię którą zaczął delikatnie ściskać. Wydała z siebie cichy jęk a po chwili znów obejmowała jego biodra nogami. Szedł z nią powoli , cały czas ją całował i pieścił językiem jej podniebienie. Tak to była słodycz o której od tak dawna marzyła. Nagle poczuła na plecach coś zimnego, a potem znów szli. Oderwała się od niego i rozejrzała szybko po czym delikatnie uśmiechnęła. Byli w jego pokoju, a jej się to podobało. Puścił ją, delikatnie stawiając na ziemi. Patrząc cały czas mu w oczy rozwiązywała jego krawat który spadł na ziemię, po czym zajęła się jego koszulą która po chwili też władowała na ziemi. Dotknęła delikatnie jego torsu. Był jeszcze bardziej umięśniony niż wtedy, jego ramiona były szersze. Błądziła powoli po jego klatce piersiowej wsłuchując się w jego przyśpieszony oddech. Zniżyła się i pocałowała go w pierś przygryzając lekko sutek.
-Sakura- usłyszała i po chwili znów całował jej usta , tym razem bardziej zachłannie i jakby z tęsknotą. Naparł na nią tak że jej nogi ugięły się pod wpływem łózka które znajdowało się za nią. Przywarł do niej cały czas całując jej usta. Jego ręce ślepo błądziły bo jej udach. Czuła jego wzwód na jednym udzie, był taki bliski. Taki realny. Zaczął rozpinać jej sukienkę, więc uniosła się trochę do góry by mógł ją łatwiej rozpiąć. Gdy to zrobił oderwał się od niej i szybko pozbył się odzienia. Spojrzał na nią i oblizał wargi uśmiechając się. Nie miała na sobie stanik , a jej pełne piersi to było to o czym dziś marzył. Pocałował jedną schodząc językiem coraz niżej aż do sutka, którego zaczął ssać i delikatnie przygryzać. Czułą jak jej wszystkie mięśnie napinają się pod dotykiem jego dłoni, ust. Czuła że mógłby ją doprowadzić do orgazmu tylko dotykiem.
-Sasuke- powiedziała głośno dysząc i wplątując dłonie w włosy chłopaka. Zaczęła je przeczesywać , a jego delikatne mruczenie pod jej skórą sprawiało że płonęła. Jego usta na jej podbrzuszu i ta katusze które musiała cierpieć gdy delikatnie językiem błądził po jej skórze. Chciała żeby przestał ją torturować, żeby w końcu to zrobił. Nagle podniósł się do góry i znów zaczął całować jej usta , a ona w tym czasie zajęła się paskiem w jego spodniach. Szybko go rozpięła i teraz męczyła się  guzikiem w jego spodniach i rozporkiem. Czuła jak całując ją uśmiecha się, ale nie przeszkadzało jej to. Wygrało pożądanie i teraz za nic by nie przestała. W końcu udało jej się a on szybko pozbył się dolnego odzienia i znów zajął się jej ustami. Zaczął głośniej oddychać gdy czuł jak dziewczyna dotyka delikatnie palcami jego członka przez bokserki. Był nabrzmiały i gotowy by w nią wejść. Ręką zjechał w dolną część jej ciała i zaczął delikatnie gładzić jej uda. Po czym jego palce znalazły się pod jej bielizną. Włożył w nią jeden palce, a ona wygięła się lekko. Była gotowa, napierając na nią palcami czuł jak napiera na niego biodrami, nie mogąc się doczekać. Szybko ściągnął z nie ostatnie odzienie po czy sam pozbył się swojego i kładąc się na niej spojrzał jej prosto w oczy.
-Ja….- chciał coś powiedzieć, ale uciszyła go pocałunkiem.
-Nie psuj chwili- wyszeptała a on uśmiechnął się delikatnie i zaczął ja całować. Rozszerzyła trochę nogi i poczuła go. Wchodził w nią powoli a jej to sprawiało przyjemność. Przygryzła jego wargę dysząc i dając znak że chcę więcej. Zaczął poruszać się w niej szybciej i bardziej zuchwale, czuł jak jej nogi oplatają się na jego biodrach przez co mógł wejść dalej. Chciał jej tyle powiedzieć, ale w tej chwili myślał o tym co robią o tym  że ona tu jest i że znów są jednym. Poczuł jak jej mięśnie zaciskają się na jego członku, było to przyjemne, czuł wtedy jeszcze większe podniecenie, a jego ruchy stały się szybsze. Jego ręka znów zjechała na jej udo a drugą trzymał jej pierś. Czuł że powoli dochodziła, ale on jeszcze nie.
-Sakura- wypowiedział jej imię a ona krzyknęła z rozkoszy. Poczuł satysfakcję że ją uszczęśliwił, ale nie przestał się w niej poruszać. Zaczął na nią napierać aż sam w końcu nie opadł na nią głośno dysząc. Ucałował jej policzki , a potem wychodząc z niej zaczął całować jej usta. Po chwili poczuł jak dziewczyna się obraca. Leżał teraz zdezorientowany na plecach. Trzymała palcem wskazującym jego klatkę piersiową i uśmiechała się niewinnie. Czuł jej mokre kroczę na podbrzuszu i co lepiej podniecało go to jeszcze bardziej. Zniżyła się do niego delikatnie całując jego nos.
-Druga runda?- zapytała i całując jego wargi zaczęła się w nim zanurzać. Chwycił ją za biodra mocno do siebie przeciągając. Tak czeka ich dość długa i ciekawa noc.


czwartek, 14 lutego 2013

2 seria 30. Tylko przyjaciele


Wczoraj już nie miała ochoty wracać do pracy, a dziś wzięła sobie wolne. Nie miała ochoty spotykać swojego szefa, a tym bardziej jej byłego ukochanego. Leżała już tak na łóżku chyba z godzinę, nie miała na nic ochoty, nawet żeby wstać umyć się i ubrać. Burczało jej w brzuchy, ale żeby coś zjeść musiała by się zwlec z łóżka, więc stwierdziła że jeszcze trochę wytrzyma. Cały czas myślała o tym co się wydarzyło wczorajszego popołudnia. Cały czas przeklinała swoją głupotę, że powiedziała coś w stylu że ona nie chce. Przecież mielibyć przyjaciółmi, a ona nagle wyskakuje z tekstem że nie chce żeby się trzymał od niej z dala. Przejechała palcami delikatnie po swoich ustach po czym dotknęła swojej piersi. Tak brakowało jej tego smaku i Jego zapachu. Z piersi zjechała dłonią swojego brzucha , a drugą wplątała w swoje włosy. Oczy miała zamknięte, wyobrażała sobie jakby był tu obok. Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek do drzwi. Niechętnie otworzyła oczy i przeklęła na kogoś siarczyście zwlekając się z łóżka. Powolnym krokiem zeszła na dół po schodach i niechętnie otworzyła drzwi. Jej oczy natychmiast zrobiły się większe , a ona nie była nawet w stanie wypowiedzieć jednego słowa. Nie spodziewała się go tutaj zastać. Przecież miał studiować w Kioto, a to był kawałek stąd. I to tego jeszcze te białe róże, takie jakie uwielbiała.
-Daiki?- w końcu odezwała się dalej nie mogąc uwierzyć.
-Łał ale wypiękniałaś Sakura- uśmiechnął się i pocałował ją w policzek wpraszając się do jej domu. Ściągnął buty i położył kwiaty w salonie po czym rozgościł się na kanapie. Dziewczyna otrząsnęła się natychmiast i weszła za nim do salonu po czym stanęła przed nim.
-Co ty tu robisz?- zapytała zakładając ręce na piersiach.
-Oj daj spokój, już nie mogę odwiedzić starej przyjaciółki- uśmiechnął się do niej zalotnie, a ona tylko przygryzła wargę. Po odejściu Sasuke , nie mogła znieść samotności i wykorzystała uczucia Daikiego, ale potem tego żałowała i przeprosiła go i zostawiła. Myślała wtedy że wybaczy jej to, ale on już nie był tym głupkiem , który potrafił wybaczyć wszystko. Kochał ją i kochać nie miał zamiaru przestać. Gdy wyjeżdżał na studia obiecał jej że wróci. I Wracał co roku w tym samym czasie. Za każdym razem Jego powroty bolały, zostawiały ślad na jej ciele i psychice. Zamknęła oczy i wetchnęła, przez przyjazd szefa i spotkanie Sasuke całkowicie zapomniała że zbliżała się ta data.
-Wybacz ale mógłbyś wyjść, to przestaje już być zabawne- powiedziała po czym pokazała mu ręką drzwi. Chłopak uśmiechnął się zadziornie po czym chwycił ją za rękę i pociągnął w swoją stronę , tak że dziewczyna wylądowała rozkrokiem na jego kolanach. Jedną ręką dalej trzymał ja za nadgarstek a drugą złapał za plecy podtrzymując żeby nie uciekła.
-Puść- powiedziała próbując wyrwać swoją rękę z jego uścisku.- Co powiedziała by na to twoja dziewczyna co?- próbowała jakoś do niego dotrzeć żeby w końcu ją zostawił.
-Już nie jestem z nią, zostawiłem ją bo przecież jej nie kocham, była tylko po to żeby mi umilać czas- odpowiedział i wplatał swoją rękę w jej włosy, przeczesując je delikatnie. Wiedział że to bardzo lubiła, przyciągnął ją bliżej siebie i nosem zaczął wodzić po jej gładkiej skórze na szyi. Tym razem nie wyrywała się. Puścił jej nadgarstek i ręką dotknął jej policzka po czym musnął jej usta delikatnie swoimi. Nie odepchnęła go, a on zaczął muskać jej wargi coraz bardziej.
-Proszę przestań- powiedziała w końcu , gdy ten zaczął przedzierać się językiem przez jej białe zęby. Chłopak mimo to nie posłuchał jej, tylko przewrócił ją tak na kanapę że leżała pod nim. Zaczął całować jej policzki i zaczął schodzić na dekolt. Gdy poczuł jej drgnięcie odkleił się od niej i wstał z niej.
-Eh to bezsensu- powiedział siadają s powrotem i opierając się wygodnie o kanap. Dziewczyna także się podniosła i spojrzała na niego. No tak mimo że po odejściu Sasuke chodziła z Daikim jakieś pół roku, to nigdy do niczego nie doszło. Zawsze gdy poczuł że ona drży poprzez jego dotyk przestawał i mimo że w każdy roku wracał i próbował nie raz to zawsze kończyło się na tym że całował ja po czym wychodził i wracał za rok. Czasami się zastanawiała czemu nie wziął ją siłą tylko czekał aż jej ciało w końcu go zaakceptuje.
-Gomen- powiedziała i dotknęła jego ramienia.
-Nie rozumiem dlaczego, dlaczego skoro tak bardzo cię kocham to nie mogę cię mieć- powiedział patrząc na nią . Zamurował ją, jego oczy patrzyły prosto w jej. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Ja….- nie wiedziała co ma powiedzieć, brakło jej po prostu słów.
-Może gdybym wcześniej się pojawił niż ten cały idiota to bym był ja- tym razem odwrócił od niej wzrok i mówił tak jakby do siebie. Miała ochotę go pocieszyć, powiedzieć coś, ale wiedziała że byłoby to bezsensu. Ona bardzo dobrze wiedziała o tym że to raczej nie możliwe, żeby zakochała się z kimś innym niż Uchiha.
-Daiki- odezwała się po dłuższej chwili milczenia i położyła mu dłoń na ramieniu. Spojrzał na nią i uśmiechnął się smutno. Wyprostował się i zbliżył do niej, ale nic jej nie zrobił , gdyż przeszkodził mu dzwonek do drzwi. Dziewczyna szybko wstała i skierowała się do drzwi wejściowych zastanawiając się kogo znów niesie. Otworzyła drzwi, a jej oczom ukazał się nieziemsko przystojny brunet w spodniach od garnituru i białej koszuli której górne guziki były rozpięte , przez co widać było kawałek jego klatki piersiowej, dość umięśnionej. Jego wyraz twarzy , zaś był nieciekawy, stał zdenerwowany bacznie przyglądając się dziewczynie.
-Co?- na chwilę zaniemówiła, zastanawiała się co on tu robi i dlaczego wygląda dziś tak seksownie. Potrząsnęła głową by odpędzić myśli i spojrzała na niego pytająco- co ty tu robisz?
-Co tu robię?-zapytał z sarkazmem podając jej teczkę. Nie rozumiejąc za bardzo o co chodzi chłopakowi, wzięła teczkę od niego i zajrzała do środka. Momentalnie jej oczy zrobiły się większe i od razu spojrzała na niego. Uśmiechnęła się delikatnie patrząc na niego przepraszającym wzrokiem.
-Zapomniałam?-Próbowała robić słodką minkę i maślane oczka, ale jakoś nie bardzo to na niego działało.
-Pff… zapomniałam tak? Wzięłaś sobie wolne wiedząc jak dużo masz do zrobienia, co za niekompetentna sekretarka- odparł i założył ręce na piersiach. W jego oczach nie było już gniewu, ale lekkie rozbawienie. Wkurzyła się trochę jego słowami, ale nie chciała się kłócić. Nawet nie myślała o wczorajszym wydarzeniu, zachowywał się tak jakby to nigdy się nie zdarzyło.
-Musze już iść- usłyszała za sobą i momentalnie się odwróciła. Przez swojego nowego gościa zapomniała że Daiki czeka na nią w salonie. Chłopak widząc osobnika w drzwiach szybko się zatrzymał a jego rozbawiona  twarz momentalnie stała się poważna. Sakura przygryzła delikatnie wargę , obawiając się że Daiki może zaraz powiedzieć cos niestosownego.
-Cześć Sasuke- powiedział dość chłodno , nawet nie podając mu dłoni i nie wyglądał na takiego co miałby wyjść.
-Dzień dobry Daiki- odparł tak samo chłodno, przyglądając się badawczo chłopakowi. Dziwnie się czuła, jakby została pominięta w tym rozdziale. Patrzyła uważnie to na jednego to na drugiego.
-Wróciłeś na stare śmieci i znów ją zadręczasz?- zapytał Daiki uśmiechając się przy tym kpiąco. Posłała gniewne spojrzenie chłopakowi i momentalnie zwróciła wzrok na bruneta. Stał niczym nie wzruszony, ale widziała że zrobił się lekko poddenerwowany.
-Przyszedłem odwiedzić moją przyjaciółkę i sekretarkę wspólnika w pracy- odparła swobodnie wsadzając ręce w kieszenie spodni. Boże wyglądał tak bosko, że miała ochotę szarpnąć go za koszule, włożyć ręce w jego puszyste włosy i całować bez opamiętania a potem zaciągnąć do sypialni i. Nie stop, przestań. Potrząsnęła głową wyganiając te wszystkie myśli ze swojej głowy.
-Więc jak widzisz to zły moment, bo przeszkadzasz- Sasuke od razu spojrzał na dziewczynę pytającym i gniewnym wzrokiem?
-Wybacz, ale zabieram ją, ubieraj się- powiedział do niej, ale nie żeby prosił no co wy, rozkazał jej. Czuła jak na jej czole pojawia się żyłka. No chyba sobie żartujecie że ten dupek będzie jej rozkazywał.
-No chyba sobie jaja robisz, mam wolne- odparła przenosząc wzrok z niego na drugiego chłopaka.- a ty powinieneś już sobie iść.
-Tak, mam parę spraw do załatwienia, ale przyjdę pod wieczór to gdzieś wyjdziemy- powiedział i ruszył w jej stronę i pocałował ją w policzek, praktycznie w kącik ust. Mimowolnie spojrzała na Sasuke, czy aby na pewno widział to. Patrzył na nią pozbawionym emocji wzrokiem, ale po chwili się otrząsnął i spojrzał na Daikiego z dziwnym uśmieszkiem.
-Wybacz jej, ale dziś ma zajęty wieczór, ma spotkanie biznesmenowe i musi na nim być- odparł spokojnie cały czas przyglądając się różowowłosej dziewczynie z lubieżnym uśmieszkiem? Przecież nie miała dziś żadnego spotkania, wiedziała by przecież pierwsza w końcu była główną sekretarką. ~ Co ci łazi po głowie Uchiha~ przeszło jej przez myśl.
-Więc kiedy indziej- odparł chłopak przyglądając się dalej brunetowi z niechęcią do niego. Ubrał buty, zabierając po drodze swoją bluzę i bez słowa minął karookiego znikając po chwili za zakrętem.
-Coś ty znów wymyślił?- zapytała kładąc teczkę na szafce i przyglądając mu się wyczekując odpowiedzi. Wszedł do środka zamykając za sobą drzwi i stając bliżej dziewczyny.
-Nie wyglądałaś na zadowoloną z jego wizyty, więc cię ratowałem, a na wieczór załóż coś ładnego- puścił jej oczko i dotknął końcówki jej włosów. Przełknęła głośno ślinę.
-Sasuke… szepnął gdy jego dłoń znalazła się na jej policzku- mieliśmy być przyjaciółmi.- jego twarz znalazła się strasznie blisko, a jego oddech drażnił jej skórę, właśnie teraz, w tym momencie potrzebowała jego dotyku, jego bliskość ukoiła by wszystkie stare rany, a jego pocałunek wymazał by mętlik z głowy.
-Jesteśmy- odparła całując ją tam gdzie wcześniej Daiki, jego pocałunek był delikatny i taki kuszący. Miała ochotę na więcej, ale nie posunęła się do tego. Oderwał się od niej i spojrzał jej prosto w oczy z tęsknotą. Przełknęła znów głośno ślinę łapiąc go za koszulę i przysuwając go znów bliżej. Jego zapach, zapach jego perfum wymieszany z mydłem i jego wonią doprowadzał ją do szaleństwa, czuła jak skurcze mięśni w jej brzuchu kurczą się.
-Nie powinniśmy – odparła muskając swoim oddechem jego usta. Chciała go pocałować, ale odsunęła się momentalnie od niego.
-Wybacz, ale nie potrafię się opanować czasem w twoim towarzystwie- odparła z uśmiechem przeczesując swoje włosy. O Boże jak ona by bardzo chciała sama przeczesać jego włosy. Włożyć  w nie dłonie i przyciągnąć go do siebie.
-Tak , jesteśmy przyjaciółmi więc nie powinniśmy się przejmować taki rzeczami jak takie drobne pocałunki- odparła z uśmiechem zapraszając go gestem dłoni do salonu. Skorzystał z propozycji i wszedł do środka, ściągając wcześniej buty. Zabrał ze sobą teczkę i usadowił się na kanapie, wyciągając z niej papiery. Czekał chwilę na dziewczynę, ale ona po chwili wróciła z dwiema szklankami soku, a potem znów zniknęła na 15 minut, a gdy wróciła była odświeżona i ubrana. Miała na sobie czarne rurki do tego białą luźną koszulę, a jej włosy były spięte w luźnego koka, a z którego gdzie nie gdzie wychodziły pasemka włosów. Poczuł jak testosteron w nim zbiera, ale nie dał tego po sobie poznać, wiedział że jeśli ona wtedy by się od niego nie odsunęła to nie miałby skrupułów i pocałował by ją tak zachłannie jak nigdy. Spotkał kilka kobiet za granicą, ale nigdy nie przestał myśleć o niej, za każdym razem wracał myślami do tego jak ją potraktował. W tej chwili miał ochotę wziąć ją w ramiona rzucić na tą kanapę i torturować ją pieszczotami i pocałunkami. Zanurzyć się w niej, kochać do samego rana, ale wiedział że to niemożliwe.
-Tylko przyjaciele- szepnął do siebie gdy dziewczyna usiadła koło niego zabierając papiery do ręki. Czekało ich sporo pracy, ale mimo to cieszył się z tego, cieszył się bo mógł spędzić czas z nią.

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

I jak widać w końcu ukazała się nowa notka. Mam nadzieję że wam się spodoba i że nie jesteście aż bardzo źli na mnie ;D